sobota, 7 lutego 2015

Uniwersytet psuje się od rektora

Dzisiejsza (7 stycznia 2015) przełomowa i zacytowana w tytule tego postu myśl Pani Minister Kolarskiej-Bobińskiej ponownie pobudza do myślenia na temat relacji pomiędzy naukowcami a ich ministrem. Rozwińmy ją twórczo, choć niezbyt wyrafinowanie. Kto szefuje JM rektorom? Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Czy zatem zgodzi się Pani Minister ze stwierdzeniem, że Rektorzy psują się od Ministra/Ministry?

Od kogo psuje się Minister? 

Dramatem nauki w Polsce jest brak szacunku dla jej dorobku i dla ludzi w niej pracujących. Ciągłe powtarzanie tych samych sloganów (o młodych w nauce, zazdrosnych i konserwatywnych profesorach itp.) ma uzasadniać politykę nakierowaną na nieustanne konfliktowanie środowiska naukowego. Kłopotem nauki jest także to, że ministrami zostają osoby, które z nauką rozstały się mentalnie i organizacyjnie dość dawno. Świadczy o tym choćby ich dorobek. Min. Kudrycka miałaby kłopoty, aby przejść konkurs na profesora Państwowej uczelni a na niektórych nie zostałaby nawet adiunktem. Min. Kolarska-Bobińska wypada trochę lepiej, ale niewiele. 
Ale chyba na to zasługujemy, skoro dajemy się wciągać do różnych ciał doradczych, mających stanowić tło dla postanowień ministra/ministry. 
Kluczowym sukcesem Min. Kudryckiej było powołanie mnóstwa ciał kolegialnych, które obecnie, zależnie od potrzeb, firmują działania rządu w obszarze nauki zdejmując z niego część odpowiedzialności.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz