piątek, 16 maja 2014

Sukcesy naszego rządu w obszarze nauki cz.1


Zwykle naukowcy narzekają na rząd, że zbyt mało środków przeznacza na badania, słabo finasuje edukację wyższą i często ta krytyka ma charakter marudzenia na to, co można było zrobić, ale czego nie uczyniono. Tymczasem rząd ma sukcesy. Na przykład z sukcesem wprowadził Krajową Ramę Kwalifikacji. Co to za potwór, wiedzą Dziekani, prodziekani ds dydaktycznych w uczelniach a nade wszystko szeregowi nauczyciele akademiccy. System został zbudowany odgórnie, pod dyktando twórczo rozbudowujących europejski pierwowzór neofitów i złapał w swe sidła uczelnie wyższe. Jak stwierdzają w swej znakomitej recenzji systemu R. Tadeusiewicz  i A. Ligęza, system nie ma zalet. (Tadeusiewicz, R., & Ligeza, A. (2014). Wady i zalety wprowadzenia Krajowych Ram Kwalifikacji. Nauka, 1, 43–57.)

Czy jednak na pewno? Koszt wprowadzenia systemu mierzony pracą ludzką był i jest niewyobrażalny. Miliony godzin ciężkiej pracy, z pozoru nikomu nie potrzebnej i nie dającej żadnych przyszłościowych rozwiązań, wykonywanej przez tysiące ludzi. A jednak... trudno uwierzyć, że Minister wydał tak bezsensowną komendę, nikomu i niczemu nie służącą. Może czemuś to służyło? 

Moja opinia jest taka. Wprowadzenie KRK było ważnym zwycięstwem technokratycznej biurokracji nad środowiskiem akademickim. Upokorzyło je i upodliło. System zmusił rzesze ludzi myślących do wykonywania pracy bezsensownej, czyli zadał cios najboleśniejszy, bo w samo jądro tożsamości naukowców. System wskazał naukowcom właściwe miejsce w szeregu, tj. miejsce wykonawców biurokratycznych komend. System ma także skutki przyszłościowe. Jest bowiem narzędziem kontroli. Nie jest żadną tajemnicą, że do niektórych kolegialnych ciał doradczych lub kontrolnych (np. PKA) nie zostają zgłoszeni, a następnie powołani przez Ministra najwybitniejsi naukowcy. Często oceniający kontrolują jednostki naukowe, w których dorobek naukowy jest znacznie wyższy niż dorobek naukowy danego zespołu oceniającego. KRK jest cudowną bronią biurokracji w starciu ze środowiskiem akademickim. Wielkie, wzajemnie powiązane tabele wypełnione truizmami, stanowią broń niezwykle skuteczną. 

Gdy nasz rząd zadaje sobie (i nam) pytanie, dlaczego tak słabo aplikujemy o fundusze unijne, to jednym z powodów jest właśnie nadmiar bezsensownej regulacji/biurokracji w systemie szkolnictwa wyższego.

Hasło na wybory (pierwsze i kolejne): do diabła z KRK!